poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Pusheen kot- breloczek

Hej,
ostatnio bardzo mało tutaj mnie.Nie mam czasu na dzierganie a co dopiero na bloga. Cały mój wolny czas zabierało poszukiwanie mieszkania. Ale udało się znaleźliśmy idealna kawalerkę na parterze (jej skończy się wspinaczka na trzecie piętro). Bardzo się z tego cieszę, bo okropnie mnie sytuacja z mieszkaniem stresowała. Aktualnie wynajmujemy pokój w mieszkaniu trzypokojowym i współlokatorzy stali się męczący. Myślę więc, że odetchnę gdy przeprowadzka będzie za nami. Znalezienie mieszkania w Gdańsku w cenie, która nie zrujnuje mojego portfela graniczyło z cudem. Ale się udało, co prawda w porównaniu do innych miast to nadal jest wysoka cena. Jednak jak się pracuje w Gdańsku to i tak najbardziej opłaca się tu zamieszkać niż dojeżdżać. tak więc od września będę mogła się poświęcić swojej pasji :)

Mimo to udało mi się wydziergać Pusheena  kota :D Większośc osób go zna z emotikonek na Facebooku. 






Pusheena wydziergałam korzystając z tego wzoru na ravelry. W sumie ten mój wyszedł taki bardziej okrągły niż ten we wzorze ale nadal jest fajny. Wydziergałam go z włoczki Himalaya Everyday, bo w sumie tylko ta włóczka z posiadanych odpowiadała mi kolorem. Najprawdopodobniej będzie robił za breloczek :)



Jak Wam podoba się mój kot?

niedziela, 7 sierpnia 2016

Miś w spodenkach

Hej,
bardzo dawno nic tu nie dodawałam. Trochę się u mnie działo m.in. mój blog trafił do polecanych w Twórczych Inspiracjach :) Niby nic ale jestem z tego niesamowicie dumna.



Osoby które śledzą mojego bloga na pewno znają misia z mojego logo, planuję sobie zrobić z nim koszulkę :) Logo zostało wykonane przez kat.szat grafika na wzór misia, którego sama zrobiłam już jakieś dwa lata temu. Ale ten czas leci. Miś ze mną nie został, trafił do dziewczyny, której siostra poprosiła mnie o zrobienie podobnego. Ze względu na to, że misia robiłam z głowy i to dość dawno temu, wyszedł trochę inny niż tamten. Jednak ten bardziej mi się podoba niż ten pierwszy :)


Miś został wykonany z włóczki Yarn Art Jeans a spodenki z Kotka. 


A Wam jak się podoba nowa wersja misia w niebieskich spodenkach? 


piątek, 10 czerwca 2016

Moje narzędzia i materiały- szydełka

Hej,
postanowiłam zacząć u siebie nową serię pt. "Moje narzędzia i materiały". Będzie polegała ona na tym, że będę pokazywać na czym i czym pracuje podczas szydełkowania. Sama bardzo lubię oglądać narzędzia i materiały innych, więc mam nadzieję, że Wam się spodoba i może ktoś się pokusi o podobna serię albo pojedynczy post u siebie :).

Zacznę od szydełek, bo jest to pierwsze narzędzie potrzebne do szydełkowania.
Będę je pokazywać chronologicznie czyli  zacznę od tego które trafiło do mnie jako pierwsze i skończę na najnowszym. Niestety nie mam wszystkich szydełek, bo podzieliłam się swoimi zasobami z kolegą. Chociaż w sumie nie uważam, że mam ich jakoś specjalnie dużo. Staram się inwestować rozsądnie w swoje narzędzia i nie wydawać niepotrzebnie pieniędzy.

Zaczynamy :)






Pierwsze szydełko na którym pracowałam. Znalazłam je u babci w szufladzie razem z żółtą wełnianą włóczką, do którego kompletnie nie pasowało. Babcia jednak pokazała mi, że można nim dziergać.
Używałam go może ze dwa dni aż kupiłam sobie nowiuśkie, różowe z rączką.




Na tym szydełku pracowałam kilka miesięcy, aktualnie służy mojemu koledze z pracy. Wspominam je dość miło.


 Później kupiłam cały zestaw razem z kordonkami cieniutkich szydełek. Ogólnie ich nie używam, bo boli mnie ręka. zdecydowanie bardziej wolę szydełka z rączką. Chwała temu kto je wymyślił.


Teflonowe szydełka były polecane dla początkujących i są tanie (ok. 3zł za szt.) , więc zakupiłam dwie sztuki. 3mm swojego czasu bardzo lubiłam, większość początkowych maskotek została nim wydziergana. Zostało przerobione na szydełko do knookingu.
Natomiast  szydełko 2 mm nie spisało się. Jak widać na zdjęciu jest dość mocno wygięte a nie wydziergałam nim ani jednej pracy do końca.

Kiedy odkryłam szydełka z kolorowymi rączkami musiałam je mieć. Clover Amour były w Polsce jeszcze niedostępne a z wszelkimi zagranicznymi portalami u mnie na bakier, więc postanowiłam zadowolić się szydełkami KnitPro Waves.



Należą do moich ulubionych szydełek. Na niewyraźnym -.-  zdjęciu jest tylko jedno, bo drugie (2,5 mm)  oczywiście gdzieś się schowało. Kosztowały ok. 10 zł za sztukę. Przyjemnie leżą w ręce i fajnie ślizga się po nich włóczka. Mam je już dwa lata i na rączkach nie ma śladów po użytkowaniu. Mogę je z czystym sercem polecić.



Jak w markecie rzucą coś do handmadu to co robi rękodzielnik? Oczywiście idzie i kupuje :D W Lidlu były zestawy plastikowych szydełek, zakupiłam wszystkie. Został ze mną tylko jeden o największej rozmiarówce. Zostawiłam je tylko dlatego, bo szydełko nr  9 albo 10 może się przydać. jak dotąd jeszcze ich nie używałam. Mniejsze rozmiary były dość giętki i niewygodne. Następnym razem się zastanowię jak coś rzucą do marketu. Spoko, ja sobie też nie wierzę.



Wciąż marzyłam o Clover Amour, jednak nadal nie były one dostępne. Postanowiłam się pocieszyć innymi Cloverkami. I tak trafiły do mnie Clover Soft Touch. Są bardzo lekkie i za to je cenię. Fajnie się nimi dzierga zwłaszcza sznury szydełkowo -koralikowe. Kosztują ok. 17 zł za sztukę.






Kiedyś także postanowiłam dziergać na drutach lecz niestety mi to nie wychodziło. Postanowiłam wypróbować szydełka do knookingu i tak do mnie trafiły. Bardzo rzadko z nich korzystam, bo druty nie są dla mnie już czarną magią :) Zapłaciłam za nie ok. 20 zł. 



Clover Amour były już u nas dostępne kiedy kupowałam ten zestaw. Jednak nie było mnie na oryginały stać. Pocieszyłam się więc podróbkami. Uważam je za bardzo fajne. Zresztą recenzje możecie przeczytać tutaj. :)  Za zestaw zapłaciłam ok. 30 zł. 





I tak doszliśmy do mojego spełnionego marzenia --->Clover Amour. Zakupiłam dwa szydełka na spróbowanie. Czy jestem z nich zadowolona? Z jednej strony tak, a z drugiej tak nie do końca. Spodziewałam się za tą cenę czegoś WOW.  A jest tak obie. Czasem wole wrócić do podróbki i to chyba o czymś świadczy.

Goniłam za tym marzeniem tyle czasu i troszeczkę się rozczarowałam. Raczej kolejnych sztuk nie kupię ale dlaczego tego dowiecie się w recenzji, która powinna być niedługo.




I tak prezentują się moje szydełka :) Całkiem pokaźna historia :) Niektóre bardzo lubię inne mniej a jeszcze innych wcale nie używam.

Co myślicie o mojej kolekcji i o nowej serii?

Pozdrawiam :)