Hej,
tak jak zapowiadałam mam dla Was recenzje Tango Madame Tricote.
Włóczka ta jest głównie polecana na wyroby zimowe, więc jest to odpowiednia pora na jej przedstawienie.
Tango zakupiłam w zeszłym roku z myślą o czapkach i kominach zimowych. Wyszło jak wyszło powstały czapki i rękawiczki, kominów już nie zrobiłam. Jednak w tym roku postanowiłam wykorzystać te motki. Już powstaje drutowa czapka i się nie mogę doczekać kiedy ją skończę, bo z włóczka bardzo przyjemnie mi się pracuje.
Parę słów na temat parametrów. Tango jest to 100% akryl bardzo przyjemny w dotyku.
W motku znajduje się 120 metrów w 100 gramach. Można ją prasować oraz prać w 40 stopniach.
Włóczka jest mięsista co bardzo lubię, nie ma wielkich skłonności do rozdwajania się jednak, po kilkukrotnym pruciu nie jest z nią z byt dobrze. Ze względu, że to akryl mechaci się. Nie uważam aby to było mocne mechaceni się, bo moja czapka była użytkowana dość intensywnie i prana kilkukrotnie. Nie zrobiły się na niej kłaczki aczkolwiek burza włosków jest co można dostrzec. Czapkę możecie podejrzeć tutaj. Zalecane druty i szydełko 6-8 mm. Teraz używam drutów 4 mm i całkiem sprawnie to idzie, więc kolejny raz powiem, że nie należy sugerować się tym co napisał producent na etykietce. Wybór kolorów nie jest ani za duży ani za mały, każdy powinien znaleźć coś dla siebie.
Tango cenowo prezentuje się moim zdaniem całkiem nieźle. Ceny wahają się od 7,40 w Pasdam do 7,60 na allegro i Twojej Pasmanterii. Uważam, że to nie jest zbyt dużo za dość wydajną włóczkę. Z jednego motka zrobiłam dwie czapki i parę rękawiczek a została połowa niebieskiej i trzy czwarte szarej.
Pracuje się z nią bardzo dobrze, fajnie ślizga się po szydełku czy drutach. Jest przyjemna w dotyku, po praniu zrobiła się jeszcze bardziej milusia. Fajny będzie z niej komin albo szalik otulający szyję.
Polecałbym ją właśnie na wyroby zimowe lub zimowo-jesienne.
Oczywiście Tango ma swoje minusy choćby to, że się mechaci ale można się było spodziewać, bo to przecież akryl. Mi tango odpowiada i z całą pewnością sięgnę po nią w przyszłości.
A Wy korzystaliście z tej włóczki?
wtorek, 27 października 2015
środa, 21 października 2015
Knookingowa czapka
Cześć!
Dzisiaj dla Was mam czapkę. Na grupach szydełkowych pełno teraz czapek, aniołków i innych takich świąteczno zimowych akcentów, więc stwierdziłam, że pokażę coś od siebie. Czapkę zrobiłam w zeszłym roku jakoś tak w tym okresie. Miała służyć na mrozy no ale nie do końca tak się stało. Zima może w zeszłym roku bardzo mroźna nie była ale uszka mi w niej zmarzły. Dlatego musiałam zaopatrzyć się w coś w sklepie.
Ale czapka dość dobrze się sprawdza właśnie w jesienne dni i bardzo ja lubię. Do kompletu powstały rękawiczki, które mogliście zobaczyć w Ufokach (Tak, jeszcze nie są podszyte. Ale jak kupie polar to i czapeczka coś dostanie.).
Zrobiłam ją łącząc technikę knookingu i zwykłego szydełkowania. Ściągacz jest robiony słupkami refeliowymi. Najpierw zmierzyłam obwód głowy i zrobiłam tej samej długości łańcuszek, który zamknęłam w okrąg. Na nim zrobiłam ściągacz a następnie niebieską część przerabiałam knookingiem. Im bliżej czubka tym więcej oczek zwężałam. No i mamy czapkę, zrobiłam pompon i już. :)
Czapka nie jest trudna w robocie więc każdy jest w stanie wykonać a moja jest na to potwierdzeniem, ha nawet zrobiłam dwie takie same (moja gorsza połowa niestety nie chce swojej nosić, więc mam dwie takie same) a jestem czapkowym beztalenciem. Moja czapka nie jest idealnie zrobiona, ma kilka niedociągnięć. Już jest troszkę znoszona oraz pojawiły się na niej kłaczki z malutkimi zaciągnięciami ale jak już pisałam bardzo ja lubię. No i to moja własnoręcznie zrobiona dla mnie czapka. Obie zrobiłam z włóczki Tango i pewnie następny post to będzie jej recenzja.
Dzisiaj dla Was mam czapkę. Na grupach szydełkowych pełno teraz czapek, aniołków i innych takich świąteczno zimowych akcentów, więc stwierdziłam, że pokażę coś od siebie. Czapkę zrobiłam w zeszłym roku jakoś tak w tym okresie. Miała służyć na mrozy no ale nie do końca tak się stało. Zima może w zeszłym roku bardzo mroźna nie była ale uszka mi w niej zmarzły. Dlatego musiałam zaopatrzyć się w coś w sklepie.
Ale czapka dość dobrze się sprawdza właśnie w jesienne dni i bardzo ja lubię. Do kompletu powstały rękawiczki, które mogliście zobaczyć w Ufokach (Tak, jeszcze nie są podszyte. Ale jak kupie polar to i czapeczka coś dostanie.).
Zrobiłam ją łącząc technikę knookingu i zwykłego szydełkowania. Ściągacz jest robiony słupkami refeliowymi. Najpierw zmierzyłam obwód głowy i zrobiłam tej samej długości łańcuszek, który zamknęłam w okrąg. Na nim zrobiłam ściągacz a następnie niebieską część przerabiałam knookingiem. Im bliżej czubka tym więcej oczek zwężałam. No i mamy czapkę, zrobiłam pompon i już. :)
Czapka nie jest trudna w robocie więc każdy jest w stanie wykonać a moja jest na to potwierdzeniem, ha nawet zrobiłam dwie takie same (moja gorsza połowa niestety nie chce swojej nosić, więc mam dwie takie same) a jestem czapkowym beztalenciem. Moja czapka nie jest idealnie zrobiona, ma kilka niedociągnięć. Już jest troszkę znoszona oraz pojawiły się na niej kłaczki z malutkimi zaciągnięciami ale jak już pisałam bardzo ja lubię. No i to moja własnoręcznie zrobiona dla mnie czapka. Obie zrobiłam z włóczki Tango i pewnie następny post to będzie jej recenzja.
No powiedzcie, że ładnie w niej wyglądam :D
Tam za mną, ta bordowa plamka to szydełkowy motylek z kordonka Babylo powieszony na firance. Miałam zrobić post z takim DIY czy jak to się tam zwie, no jednakże go nie będzie. Mimo to zdradzę wam, że przykleiłam je do małych drewnianych klamerek klejem UHU i przyczepiłam do firanki, to by był cały DIY.
Zaczęłam też uczyc się haftu krzyżykowego. Kiedyś od cioci dostałam kilka kanw, które przeleżały dobre dwa lata zanim po nie sięgnęłam. Nie mam mulin dlatego też użyłam kordonka, Wymyśliłam sobie serduszka jako taką aplikacje do zakładki, których co prawda nigdy nie używam , bo zapamiętuje strony ale co szkodzi je mieć. Tak prezentują się efekty mojego krzyżykowania.
Powiem Wam jednak, że szukanie w internecie informacji na temat tego co konkretnie kupić jest bardzo ciężkie. Wiadomo kanwa (no ale jaka, proszę o konkretny rozmiar, konkretna firmę ), tamborek (no ale jaki drewniany, plastikowy, owalny, jaki rozmiar), muliny (no dobrze, tu sobie coś sama wybiorę) i igły ( czy kupić wszystkie rozmiary na raz czy tylko jeden, a może takie powlekane złotem są najlepsze). Nawet na grupach krzyżykowych ciężko było uzyskać jakąś odpowiedź. Powiecie ale to zależy od tego co chce haftować. A chcę haftować kartki świąteczne, obrazki słodkich misiów i piesków, metryki i inne takie. Ale co kupić nadal nie wie, chyba wezmę wszystkie po trochu.
No dobrze już przestaję narzekać. Nauka nowej techniki samemu jest jednak trudna.
Jak Wam podoba się moja czapka i moje krzywe krzyżyki?
poniedziałek, 19 października 2015
Kot
Hej,
dawno nic nie było z maskotek. Ale już jest, dziś mam dla Was kota. Kotów u mnie jeszcze na blogu nie było. Dziwne prawda? Nie jestem kociarą i żadnego takiego zwierza w domu nie posiadam, te na podwórku się nie liczą, bo to wredne bestie. Dlatego bzik na punkcie kotów (wszechobecny w internecie) mnie nie ogarnął, ale gdy dostałam takie zamówienie dlaczego by nie? Ten przynajmniej dał się pogłaskać kiedy ja chciałam a nie kiedy mu się zachciało.
Niestety zdjęcia są jakie są, bo tak się z nimi guzdrałam i kot trafił do właścicielki a ja zostałam bez ładnych zdjęć na wygniecionym tle. A miałam już nawet sesje zaplanowaną jak siedzi sobie na parapecie paczy na deszcz kapiący za oknem, bo teraz tylko taka pogoda jest. Ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma.
Tak więc kot :)
A tak wygląda z boku. Wszystkie cztery łapki są równe. Więc kotek może chodzić na czterech łapkach lub siedzieć tak jak na zdjęciu.
A teraz coś innego. Przy ostatnich porządkach mama mojego chłopaka obdarowała mnie takimi o to książkami.
Jak widzicie książki są dość stare "Roboty i robótki ..." są z 1982 roku a na "ABC szycia" niestety nie ma żadnej daty ale był to jakiś dodatek do gazety "Przyjaciółka". Szkoda, że teraz takich dodatków nie ma.
Informacje zawarte w tych książkach są ponadczasowe, bardzo fajnie i ciekawie przedstawione. Najbardziej podobają mi się roboty i robótki, bo są tam przedstawione takie techniki jak druty, szydełko, haft, szycie i filc. Podstawy jak i bardziej zaawansowane projekty. Bardzo fajne książki i ciesze się, że je dostałam.
Jednak to nie wszystko co otrzymałam. Od siostry chłopaka dostałam taki oto kubek z wypukłym nadrukiem imitujący drutowy kubraczek. Sama chciałam go sobie kupić ale niestety w miejscowej Biedronce ich nie było.
Taki kubek możecie nabyć teraz w Biedronce za 5,99. Są w różnych kolorach ale mi się podobał taki różowy.
Sama zrobiłam kiedyś taki szydełkowy kubraczek na kubek ale w sumie go nie używam, więc taki przytwierdzony do kubka wydaje mi się bardzo fajnym rozwiązaniem.
Jak Wam podoba się kot? Moje nowe książki ? A może ktoś z was też je ma w domu ? No i co sądzicie o moich kubeczkach w kubraczkach?
dawno nic nie było z maskotek. Ale już jest, dziś mam dla Was kota. Kotów u mnie jeszcze na blogu nie było. Dziwne prawda? Nie jestem kociarą i żadnego takiego zwierza w domu nie posiadam, te na podwórku się nie liczą, bo to wredne bestie. Dlatego bzik na punkcie kotów (wszechobecny w internecie) mnie nie ogarnął, ale gdy dostałam takie zamówienie dlaczego by nie? Ten przynajmniej dał się pogłaskać kiedy ja chciałam a nie kiedy mu się zachciało.
Niestety zdjęcia są jakie są, bo tak się z nimi guzdrałam i kot trafił do właścicielki a ja zostałam bez ładnych zdjęć na wygniecionym tle. A miałam już nawet sesje zaplanowaną jak siedzi sobie na parapecie paczy na deszcz kapiący za oknem, bo teraz tylko taka pogoda jest. Ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma.
Tak więc kot :)
Kicie zrobiłam z Kotka Arleanu . Kot z kotka jak to fajnie brzmi. Używałam szydełka 3 mm.
Projekt mój własny.
A tak wygląda z boku. Wszystkie cztery łapki są równe. Więc kotek może chodzić na czterech łapkach lub siedzieć tak jak na zdjęciu.
A teraz coś innego. Przy ostatnich porządkach mama mojego chłopaka obdarowała mnie takimi o to książkami.
Jak widzicie książki są dość stare "Roboty i robótki ..." są z 1982 roku a na "ABC szycia" niestety nie ma żadnej daty ale był to jakiś dodatek do gazety "Przyjaciółka". Szkoda, że teraz takich dodatków nie ma.
Informacje zawarte w tych książkach są ponadczasowe, bardzo fajnie i ciekawie przedstawione. Najbardziej podobają mi się roboty i robótki, bo są tam przedstawione takie techniki jak druty, szydełko, haft, szycie i filc. Podstawy jak i bardziej zaawansowane projekty. Bardzo fajne książki i ciesze się, że je dostałam.
Jednak to nie wszystko co otrzymałam. Od siostry chłopaka dostałam taki oto kubek z wypukłym nadrukiem imitujący drutowy kubraczek. Sama chciałam go sobie kupić ale niestety w miejscowej Biedronce ich nie było.
Taki kubek możecie nabyć teraz w Biedronce za 5,99. Są w różnych kolorach ale mi się podobał taki różowy.
Sama zrobiłam kiedyś taki szydełkowy kubraczek na kubek ale w sumie go nie używam, więc taki przytwierdzony do kubka wydaje mi się bardzo fajnym rozwiązaniem.
Jak Wam podoba się kot? Moje nowe książki ? A może ktoś z was też je ma w domu ? No i co sądzicie o moich kubeczkach w kubraczkach?
Subskrybuj:
Posty (Atom)



